Wędkarska topografia łożyska
Wędkarz bez doświadczenia łowi byle gdzie, ponieważ wierzy, że ryby rozmieszczają się w wodzie równomiernie. Bardziej doświadczony szuka większej głębokości, zgodnie z żywionym przekonaniem, że tym więcej złowi, im głębiej zapuszcza wędkę.
Dno. Doświadczony wędkarz opukuje dno sondą, obmacuje wiosłem, gdyż poznawszy głębokość chce jeszcze wiedzieć: po pierwsze - jakim materiałem jest ono wysłane i po drugie - jak jest ukształtowane.
Materiały wyściółkowe dna. Od nich zależy zespół zasiedlających dno zwierząt drobnych i roślin, te zaś pośrednio przesądzają o bytujących nad danym dnem gatunkach ryb. Rodzaje wyściółki dna oraz urozmaicające ją narzuty są sklasyfikowane na sposób wędkarski w tabeli 3. Wiemy, że o występowaniu któregoś z materiałów dennych współdecyduje siła prądu (p.tab. 2). Oczywiście, ruch wody nie tworzy materiału geologicznego, może jedynie selekcjonować go: przy szybkich przepływach wypłukuje drobiny (erozja) pozostawiając grubsze ziarna; przy małej prędkości osadza i gromadzi najdrobniejsze cząstki gleby (sedymentacja). Tylko trwałe dna mogą stanowić pewną bazę dla życia w wodzie, przez takie zaś rozumiemy nie tylko twarde, mocno odbijające wiosło lub sondę, lecz także miękkie, mułowe. Ich przeciwieństwem są np. dna kurzawkowe -miejsca rzeki zdecydowanie jałowe. Charakteryzuje je ruchliwość dennego piasku, który zasypuje ciężarki gruntówek już po kilkunastu minutach pozostawienia ich w spokoju (wędkarze wtedy mówią - tam sypie).
Typ dna Materiał dna Rozpoznanie
Grząskie muł wiosło grzęźnie miękko i głęboko
namułek na pylistym piasku i glince
Sypkie drobny piasek ławicowy, stały wiosło grzęźnie płytko, nie wyrywa się z rąk, skrzypi pod stopką
drobny piasek lotny
Twarde gruby piasek (żwirek) wiosło głucho uderza w dno i twardo odbija
grubszy żwir
Zwarte (lite) drobne otoczaki wiosło zgrzyta okuciem stopki
zwarty ił wiosło uderza twardo, bezdźwięcznie
Narzuty denne:
- bryły miękkie, ilaste
- bryły twarde, zendrowe (żelaziste)
- kamienie narzutowe
- głazy narzutowe (megality)
- kłody, złomy drzewne, pęki faszyny
- narzuty cywilizacyjne: cegła i tłuczeń kamienny, wraki, pale bite w dno i inne.
Tabela 3. Materiał dna rzeki nizinnej
Rys. 17. Często spotykane w rzece płaskie dno nie zawsze bywa poziome: A - przekrój poprzeczny, B - po osi rzeki
Dna kurzawkowe zdarzają się najczęściej przy szybkich prądach idących po piaszczystym gruncie, zwykle w pobliżu stromych, sypkich brzegów. Wszystkie rodzaje dna ustabilizowanego, tj. iły, żwiry, grube i drobne piaski, muły - z dopełnieniem roślin albo narzutów skalnych - mają swych specyficznych gospodarzy ze świata ryb.
Typowe formy ukształtowania. Dno rzeki kształtowane z pozoru chaotycznie, w rzeczywistości pozostaje pod presją praw fizyki, dlatego pośród dennych formacji spotykamy pokrewne, podobne - typowe. Nie wyklucza to pewnej ich odmienności, nawet w przypadku tak prostym, jak dno płaskie, zwane z niemiecka blatem (rys. 17). Może więc być pochylone kuosiowo, jak spadowa płacheć dachu, ze spadem w kierunku od brzegu do środka rzeki; może też obniżać się poosiowo - w dół rzeki albo tak samo stopniowo się wspinać.
Spośród form bardziej urozmaiconych wyróżnijmy kilka częściej spotykanych bądź szczególnie interesujących.
Przykosa jest to wyraźne, lecz nieobrywiste pogłębienie się dna, biegnące łukiem w poprzek nurtu (rys. 18). Łatwo ją zauważyć na powierzchni rzeki, właśnie po linii załamania zwierciadła wody wzdłuż krawędzi przykosy, za którą następuje złagodzenie prądu, a woda staje się ciemniejsza i bardziej spokojna - znak, że zrobiło się głębiej. Na linii przykosy często spławiają się ryby. Przykosa piaskowa jest dla wędkarza znacznie mniej korzystna od wysłanych grubszymi frakcjami, ale każda bywa z zasady linią stanowisk ryb karpiowatych i dziennych drapieżników.
Wzniesienie dna jest zwierciadlanym odbiciem przykosy. Dno tu znacznie wznosi się, a prąd zwykle nad nim przyspiesza (rys. 18). U głębszych podnóży wzniesień i na ich łagodnym stoku lubią stać latem interesujące ryby, np. sandacze.
Dół śródrzeczny to - nazywane tak przez wędkarzy - niecko-wate, znaczne zagłębienie w dnie. Może on mieć kształt owalny lub wydłużonej głębokiej rynny. Lokuje się w różnych miejscach koryta: bliżej od brzegu lub dalej, przed tamą lub za nią. Kiedy dół nie jest zasypywany
przez lotny piach, i kiedy ryby znajdują w nim bezpieczne kryjówki, nabywa on cech wędkarskiego Eldorado. Wśród wielu jego odmian można rozróżnić dwa typy: dół o spowolnionym przepływie wody oraz dół o przepływie kipielowym (rys. 19). Pierwszy charakteryzuje miękki obrys wklęsłości i obszerne do niego wejście nurtu. Woda wpływając weń zwalnia bieg. Pod wyhamowanym prądem znajdziemy często dno muliste wraz z odpowiadającą mu fauną denną i żerującymi na nim gatunkami ryb. Dół drugiego typu wyróżnia burzliwy ruch wody, co jest rezultatem szczególnego uformowania koryta i niepodatnej na rozmywanie struktury geologicznej łożyska. Jeżeli wędkarz podniecony odmętami i młyńcami prądu zarzuci swą wędkę w sam war i kipiel, jego nadzieje skazane będą na rozczarowanie, albowiem w takich warunkach nie jest w stanie trwać i żerować nawet tak dzielna ryba jak brzana. Dobrych łowisk szukać tu należy na poboczach kipieli, w cieniach i niszach prądowych, gdzie energia rozpędzonej wody jest generalnie wyładowana lub wyciszona, a dna nie ryją wiry.
Próg denny stanowi rzadko występującą formację, ale odnaleziony obdarza łowcę pięknymi trofeami. Zwykle występuje tam, gdzie jęzor spójnych iłów wkracza w łożysko rzeki, tworząc niegłęboką płytę z bystrzem nad nią. Na przedprożu takiego jęzora, a przede wszystkim poniżej niego, formują się głębokie rybne doły (rys. 20). Dół przedproża jest zwykle płytszy, ze żwirowym podsypem przed progiem; dół zaproża charakteryzuje raczej gwałtowny spad oraz obecność na dnie wyłamanych z progu brył.
I Przykosa
Wzniesienie dna k
Wędkarstwo rzeczne
33
Rys. 19. Dół środrzeczny: A-z przepływem spowolnionym - spokojny wybitnie leszczowy, z miejscem tez dla szczupaków, płoci, okoni i węgorzy: B - z przepływem kipielowym - burzliwy, trudny do obłowienia, wymaga odkrycia w mm fragmentów i zakątków z wyciszonym prądem i utrwalonym dnem; w takich miejscach można zaciąć grubego suma i sandacza (c - prądowe cienie)
Rys. 20. Podwodny próg ze zwykle rybnym (świnka, kleń, brzana, sandacz) dołem przed nim (dp) oraz z interesującym dla wędkarza dołem za progiem (dz), ale z cechami kipielowego przepływu (sumy, sandacze, brzany); zupełnie niski w stosunku do dna poprzeczny wał denny z ukry-ciami i zaciszami również odda łowcy dobre usługi
Ujścia dopływów, które tak wyraźnie rzucają się w oczy i pobudzają nadzieje, mają swą specjalną strukturę dna, powstałą przy zetknięciu się dwu nurtów wody. Konkretny przykład ujścia Pisy do Narwi zilustrowano na rysunku 21. Zwróćmy uwagę na dwie charakterystyczne formacje: wydłużoną wchodzącą w nurt Narwi kosę, usypaną przez Pisę jak wał obronny ubezpieczający jej prawo do wtłoczenia się w nurt większej rzeki, oraz jęzor ławicy utworzony z niespójnego piachu, po którym
A
mniejsza rzeka łagodnie ześlizguje się w gtębokie koryto. Silna kosa i rozwinięty jęzor występują z zasady w ujściach dopływów dynamicznych, płynących przez piaszczyste grunty. Ich rozmiary są uzależnione także od dynamiki rzeki odbierającej dopływ i od jej głębokości w miejscu ujścia. Warto zauważyć, że o wielu omawianych tu sprawach przesądza kierunek wygięcia rzeki w miejscu odbierania dopływu. Ci, którzy znają Narew, mogą porównać ujście Pisy (dojście na łuku wklęsłym) z ujściem Rozogi -beznadziejnie płytkim, zapiaszczonym (dojście na łuku wypukłym).
Poza ukształtowaniami samego dna, stwierdzamy na jego powierzchni różne przeszkody, utworzone z materiału obcego, ale niejako przyswojone przez rzekę. Są to kamienie narzutowe, pnie drzew, stare konstrukcje młynowych czy węgorniowych przyczółków, szczątków mostów
B
•s. 21. Wejście Pisy do Narwi: A - ujście dopływu. B - przekrój : aszczysta kosa, przea która może występować doł. t pływ ześlizguje się w większa i zwykle głębsza rzeKę
itp. Współtworzą one podwodny krajobraz i nie są nam obojętne, gdyż lubią się ich trzymać ryby. Szczególnie dobrą sławą cieszą się stare, nie butwiejące, bo przesycone garbnikiem dęby.
Brzegi oraz ich ukształtowania. Kto choć raz doznał radości spływu rzeką, kto słuchał „jak bije wielkie, zielone serce przyrody" i sycił oczy urodą otaczającego rzekę świata, ten spostrzegał, że w ciągle zmieniającym się obrazie brzegów zaczyna przebijać typowość - pewne fragmenty jakby powtarzają się. Nie z całą, bynajmniej, wiernością szczegółów, lecz na zasadzie echa czegoś, co się już gdzieś widziało. Porządkując zapisy pamięci, rozpoznamy typy krajobrazowe brzegów naszej rzeki. Nie ma większego sensu klasyfikować piękna. Jeżeli jednak jego poszczególne przejawy oraz tych przejawów wewnętrzna organizacja mogą nam służyć za znaki rozpoznawcze konkretnych i ważnych sytuacji, to wolno się nam klasyfikowaniem jego posłużyć. W naszym wypadku typ urody brzegu - typ krajobrazowy - stanowi jeden z pomocniczych kluczy do tajemnic koryta rzecznego. Istnieją bowiem ścisłe zależności między doliną a rzeką, przejawiające się dużo subtelniej, niż to nam świtało w czasie rozmowy o krainach. Podejmijmy tę sprawę wyrywkowo.
Jednym z czynników krajobrazu jest rodzaj gleb zalegających dolinę. Ich spójność, żyzność, nawet skład chemiczny wpływający na zabarwienie obnażonych skarp - wszystko to decyduje kolejno: o kształcie koryta, jego spłaszczeniu lub głębokim rycie, o zabarwieniu wody i stopniu jej zamącenia, a także natlenienia, o wyściółce dna itp. Na różnych glebach rosną różne gatunki roślin - następny czynnik współtworzący krajobraz doliny - i już one same powiedzą nam sporo o rzece, choćby w sposób pośredni. Inna jest przecież rzeka, inna jej istota, kiedy płynie przez tereny moczarowe pośród trzcin, inna, gdy faluje pośród niskich brzegów zarosłych olchami, innna, gdy w swym lustrze odbija porosłe jałowcem wzgórza albo pokrętne dęby na wysokich brzegach. W książce tej zaledwie sygnalizujemy zagadnienie; wyliczamy tylko kilka typów krajobrazowych związanych z rzeką nizinną, ważnych dla jej łowieckiej oceny.
Brzeg bagienny i torfowiskowo-łąkowy towarzyszy zwykle naturalnym korytom kanałowym, głębokim i rybnym.
Brzeg olszowy, niski, w oprawie czarnych olch, towarzyszy zwykle rzekom płytszym, płaskodennym o piaszczystym łożysku i dość jałowym - kiełbiowo-miętusowym.
Brzeg piaszczystych wygonów (także piaskowych wzgórz i sypkich gleb) opasuje rzeki wypłycone, ze żwirkowatą wyściółką koryta głównego. Przeważają w nich ryby otwartych wód, jak: jelec, kiełb, kleń i świnka.
Brzegi niewysokich pastwisk cechują rzekę dla wędkarza nieciekawą. Płynie bez fantazji, prawie prostolinijnie między niskimi, lecz obrywistymi burtami, znaczonymi kurtynami darni i rzadkimi jamkami brzegówek.
Brzegi wysokich łąk i pól uprawnych to cecha spójnych gleb. Rzeka ciekawa, bo urozmaicona w ukształtowaniu dna i linii brzegów; brzegi dość wysokie, obrywiste, z obsypem iłowych brył u podnóża.
Brzeg wiklinowy występuje co najmniej w dwu typach: zakrzewionej łachy, z której wiklina wchodzi w rzekę (przybrzeżna płycizna) oraz dość stromej skarpy zarośniętej starszymi krzewami wierzby, które podchodząc do wody kładą się na nią i tworzą żywy okap nad spadem bocznym koryta bądź jego obrywem (cecha głębinki i stanowisk grubszych ryb).
Brzeg pod drzewami (w zasadzie pod resztkami dawnych lasów łęgowych) jest zwykle piaszczysty. Towarzysząca drzewom woda okaże się bardziej interesująca, gdy drzewa rosną na spójnym gruncie; zwykle są to rybne odcinki rzeki, lecz obfitują w zawady.
Kręte drogi rzeki i wariacje linii brzegowej. Linia brzegu wije się, wyznacza zasadnicze zmiany kierunku biegu rzeki; rysuje też jakby jej niekonieczne ozdobniki. Cenimy sobie prostolinijność. Nie lubimy jednak zbyt prostych, monotonnych rzek. Wielką sympatią natomiast darzymy rzeki obfitujące w zakola. Są one jak zakręty na drodze: łagodne i ostre, niebezpieczne, pojedyncze i zwielokrotnione.
Meander powstaje wówczas, gdy ostre zakola następują po sobie często. Nazwa pochodzi od nazwy rzeczki, z której zakrętów starożytni Grecy mieli wywieść znany motyw ozdobny. Ze szczególnym zamiłowaniem powtarzają jego rysunek nasze rzeki nizinne, toczące swoje wody obszernymi pradolinami. Zdarza się jednak, że w czas wielkiej wody rzeka, zbyt zwęziwszy pętlę, skraca sobie drogę (rys. 22). Dotychczasowy meander odrzuca, niby rzecz wysłużoną, choć przez pewien czas zasila go jeszcze częścią swoich wód. W rezultacie po latach powstaje starorzecze, zwane w zależności od imienia rzeki, bużyskiem, odrzy-skiem lub narwiskiem.
Rzeka meandrująca ma zwykle rozwinięty system przyrzeczny.
Zakole ostre cechuje się tym, że wewnątrz zakola głęboki nurt i
2
f
Rys. 22. Narodziny meandru, potem starorzecza: 1, 2, 3 - kolejność zachodzenia procesu
koryto główne zbliżają się do wklęsłego brzegu. Takie miejsca zwykle skupiają zainteresowanie wędkarzy (rys. 23). Jest to uzasadnione, ponieważ rzeka, współdziałając z otoczeniem (zwalone drzewa, korzenie blisko rosnących drzew, bryły, wierzbowe nawisy), wytwarza ciekawe łowiska i wygodne stanowiska wędkarskie. Sytuację łowiącego w takich miejscach zwykle komplikuje fakt, że obfitują one w zawady denne - miłe rybom, nieprzyjazne ludziom. Z tego powodu przed wyborem łowiska wręcz obowiązuje badanie dna gruntomierzem.
Zakola łagodne - prawie zwykły stan rzeki - również przybliżają główny nurt do brzegu, lecz podchodzą do niego łagodniejszym spadem bocznym i cechują się mniejszą głębokością. Dobre to miejsce do łowienia na prądową przepływankę, prowadzoną zwykle po dłuższych trasach i w znacznym oddaleniu od brzegu.
Wnęki brzegowe- jak dwie narty na slalomie, tak oba brzegi zgodnie wykreślają meandry i zakola. Analogia do nart nie jest jednak pełna, gdyż każdy z brzegów jest inny. Może wykazywać w swej linii przeróżne urozmaicenia i odejścia od regularności, np. w postaci większych lub mniejszych wnęk brzegowych (rys. 24). Wnękom z zasady towarzyszą różnej wielkości cyple. Doświadczony wędkarz nie przeoczy nawet zupełnie małej wnęczki, osłoniętej choćby iłową bryłą, za którą znajdzie się miejsce na spławik przystawki, jeżeli tylko znajdzie się ona na skraju głębokiej rynny dennej lub koryta głównego. Z takiej właśnie
Rys. 23. Zakole rzeki i jego rejony łowiskowe sprzyjające rożnym technikom wędkarskim: D - denka, P - przystawka w zanęcie, P-N - pater--noster
niewielkiej wnęki pochodzi rekordowa brzana autora. Jeszcze bardziej interesujące są wnęki duże - kilkudziesięciometrowej długości wyrwy, w których dobrze przygotowane łowiska ofiarują wędkarzowi piękne przygody łowieckie. Jedną z wnęk autor zna od lat, stale ją odwiedza, a ona nie przynosi zawodu (rys. 25). Jak często bardzo wartościowe łowiska wnękowe uchodzą uwagi nawet doświadczonego obserwatora rzeki, niech świadczy fakt, że tuż pod bokiem wspomnianej wyrwy istniała (przez kilka lat systematycznie przeoczana) jeszcze wartościowsza, tyle że nieco zamaskowana wiklinowym gąszczem. Zauważona W końcu i dobrze zanęcona przyniosła niezapomniane spotkania z grubymi karpiami, leszczami i kleniami.
Rozległa zatoka, jeśli jest dość głęboka, a jednocześnie nieprzystępna do zarzucania sieci, obfituje zwykle w ładne ryby. Tu rozwija
Rys. 25. Z naszkicowanej tu wyrwy (głębokość 2 m) autor dostał wiele pięknych ryb; warunek - nęcić dwa przedwieczory, żeby już potem łowić aż do słońca w zenicie: D - denka, P - przystawka, P-N - pater-noster
Rys. 26. Tamy poprzeczne - ostrogi (główki); piec ich przesunęto os głównego nurtu (z trasy 7 natrasę2),po wcześniejszym zasypaniu przez rzekę basenów między ostrogami(3)
się narybek i przebywają stale ryby karpiowate, aż po liny włącznie. U wejścia do zatoki czatują szczupaki, w nocy penetrują ją sumy i węgorze.
Sztuczne ukształtowania brzegów. Człowiek ingeruje w ruch rzeki oraz w sposób jej istnienia, budując zapory, sypiąc wały ochronne, ścinając zakola i brzegowe stromizmy. Jeżeli te ingerencje są realizowane rozumnie, służą człowiekowi i nie szkodzą rzece. Czasami zmieniają jej środowiskową charakterystykę, chwilowo naruszają jej naturalne piękno, aby z czasem przywrócić je może w zmienionej, ale przecież cieszącej postaci. Niektóre jednak poczynania człowieka są nacechowane nie tylko brutalnością w stosunku do rzeki, lecz lekceważeniem związanych z nią własnych interesów. Jest to coś w rodzaju nierozumności szczepionej na nieuctwie. W rezultacie, w ostatnich latach ludzie zawzięcie ogołacają brzegi rzek z dorodnych dębów, lip i szczątków lasów łęgowych. Innymi przejawami barbarzyńskiego stosunku do środowiska, jest likwidacja starorzeczy, odcinanie łach, zamulanie zatok, słowem - zmienianie linii brzegowej w sensie zubożającym, szkodniczym.
Najokazalszymi konstrukcjami wodnymi są zapory na dużych rzekach, wytwarzające jeziora zaporowe. Przybywa ich również na polskim niżu. Związana z jeziorami zaporowymi problematyka wędkarstwa bliższa jest jeziorom naturalnym, dlatego w tej księżce pozostanie na uboczu. Wśród innych konstrukcji inżynierskich zwracamy uwagę na formy skromne, lecz występujące powszechnie.
Tamy poprzeczne - ostrogi (rys. 26) - stanowią banalny przez typowość element krajobrazu związanego z rzeką nizinną. Wędkarze zwą je główkami, słuszniej jednak zwać je ostrogami, pozostawiając nazwę główki samemu końcowi tamy. Niezależnie od nazwy, są one w swej istocie poprzecznymi - w stosunku do przepływu wody - wałowymi usypiskami z kamieni i faszyny. Nowa ostroga, jeżeli nie przykryto jej betonowymi płytami, przypomina badylaste molo. Z czasem porasta wikliną.
Rys 27. Układ dwu ostróg i basenu między nimi oraz występujących tu prądów: C - zatopione czoła .,główek". D - lekko kipielowy doł ze szczupakiem lub sandaczem w zagłówkowym zaciszu, K- rozwijająca się kosa wypełni z czasem cały basen
Rys. 28. Tamy podłużne
Podstawowe zadanie systemu ostróg polega na korzystnym dla człowieka przemieszczeniu koryta głównego rzeki. Następuje to w rezultacie odkładania się w basenach między ostrogami niesionego przez rzekę i wybieranego przez nią z dna materiału mineralnego. Baseny ulegają przy tym stopniowemu zasypywaniu, od wyższego zaczynając. Zanim zapełnią się, służą wędkarzom za łowiska (rys. 27).
Spośród wszystkich ostróg za najlepsze uznawane są nowe, zbudowane z faszyny. W ich pobliże ciągną ryby wszystkich gatunków, gdyż znajdują tu moc pokarmu.
Tamy podłużne łączą niekiedy czoła ostróg; przez wędkarzy zwane są dość dowolnie opaskami (rys. 28). Pod względem konstrukcyjnym nie różnią się one od ostróg, a poza tym są równie atrakcyjne dla ryb. Wydzielone przez nie baseny stają się z czasem sztucznymi łachami rzeki, tyle samo znaczącymi w jej bycie, co łachy naturalne (tarliska, odchów młodzieży itd.), zwłaszcza gdy wysokie wody dokonają wyłomu w tamie i drożnym przepływem połączą baseny z rzeką.
Basen
ys. 31 Tamka wędkai ■
rzenika, szczególnie spodem: nęcimy tuz u czoła tamki, oc owej)
Materace, tj. opaski właściwe, to faszynowo-kamienne umocnienia brzegowej skarpy, spadu bocznego oraz przylegającego do niego pasma dna. Zakładane są w miejscach, gdzie rzeka wyrywa burty ze szkodą dla upraw (rys. 29). Warto wiedzieć, że materace wchodzą w rzekę dość daleko, zwykle na kilkanaście metrów od brzegu, czyniąc z dna rejon zasiekowy, gwarantujący urwanie każdej głębokiej wędki. Bardzo wygodne natomiast są one dla ryb (rys. 30).
Wędkarskie urządzenia brzegowe, konstruowane na rzekach, nie są zbyt różnorodne. Rzeka albo tego nie wymaga, albo nie pozwala na wygody. W zasadzie możliwe jest tylko budowanie małych zapór i spiętrzeń na niewielkich rzeczkach, a na większych klecenie zupełnie prostych, prymitywnych tamek, mini-ostróg wygaszających prąd na metrze kwadratowym wody i ułatwiających utrzymanie tam spła-wika wędki - przystawki (rys. 31).. Należy jednak zastrzec, że budowanie takich tamek ad hoc i na jeden raz, bez konsekwentnego nęcenia, a z nadzieją na natychmiastowe wyniki, wiedzie do rozczarowań. Posługiwanie się zaś materiałem wyrąbywanym w przybrzeżnych kępach stanowi z kolei przejaw barbarzyństwa wobec środowiska.