A A A

Pod dyktat słońca

Ważny klucz do jednej z głównych dla wędkarza tajemnic, której poznanie wyjaśnia wiele zachowań ryb, kryje się w rozrodzie: w jego fizjologii, w długotrwałym przygotowywaniu się do aktu posiewu nowego życia oraz w samym jego przebiegu. Trudno przypuścić, żeby rzeka, dyktatorka rybiego.losu, nie wtrącała się weń ze swymi trzema groszami, nie narzucała woli swym mieszkańcom i w tej dziedzinie ich życia.
  • Ciepło, gody i apetyt

    Już wcześniej zauważyliśmy, że ryby podzieliły się na dwie wieloga­tunkowe rzesze, z których jedna składa ikrę na dnie twardym, a druga powierza swą progeniturę roślinnej podściółce. Podział ten, zbyt prosty, aby był wolny od wyjątków, nie wyczerpuje świadectw mówiących o uzależnieniu rozrodu ryb od sytuacji środowiskowej w rzece. Zauważy­liśmy też, że w miarę schodzenia w dół piętrami rzeki, od zimnych źródeł do ciepłych ujść, niektóre gatunki zatrzymują się na pewnych granicach, których nie przekraczają. Mówiliśmy wówczas o temperaturze wody, o wielkości jej odchyleń oraz - na przykładzie pstrąga potokowego - o tym, że okresowe nagrzewanie się wody może ograniczać zdolność ryb do żerowania, a nawet przerywać. Teraz wolno nam się domyślać, że cieplna charakterystyka rzeki ma wpływ nie tylko na żerowanie, lecz również umożliwia lub uniemożliwia realizację rozrodu. Tak jest w istocie, gdyż każdy gatunek ryb cechuje właściwy mu zakres temperatur optymalnych do rozrodu, a w nim - temperatura tarła. Tylko wtedy, kiedy temperatura wody w rzece mieści się w określonych dla gatunku granicach, ryby są zdolne przystąpić do rodzicielskich obowiązków, a zapłodniona ikra oraz wyklute z niej larwy rozwijają się prawidłowo. Z tego wynika, że rzeka -zmieniająca swą temperaturę nie tylko w miarę, jak schodzi w dół, ale również zależnie od panujących nad nią warunków klimatyczno-atmosfe-rycznych, odpowiednio do pór roku i pogody - wyznacza poszczególnym gatunkom czas godów. Woda rzeki, a ściślej jej temperatura, stanowi łącznik między słońcem a rybami. Słońce (jego ciepło, jak również światło) wyznacza gatunkom harmo­nogram weselny, wprowadza ład wewnętrzny, jakby przezornie się trosz­cząc, aby na tarliskach nie powstawał tłok, żeby tłumnie i grubymi złogami składana ikra nie obumierała, a wyległe z niej larwy nie ginęły w nisz­czącej konkurencji o tlen i żer. Zauważmy na marginesie, że tarło jakie­gokolwiek gatunku ryby odbywa się zgodnie z rozrodem tych mikroorga­nizmów pokarmowych, które zapewniają sytość wyklutym larwom. Tarło a głód. Czy poznanie temperatury tarła ma jakiekolwiek prak­tyczne znaczenie dla wędkarza?... Pomyślmy i osądźmy. Otóż wydaje się pewne, że jakakolwiek „dobrze rozumiejąca swój interes" ryba powinna - niezależnie od okoliczności - korzystać z każdej okazji spotkania z pokarmem. Gdyby tak było istotnie, odczuwałby to pozytywnie wędkarz, a wykres jej żerowej aktywności przypominałby wysoko wyniesioną nad zerowy poziom linię poziomą albo przynajmniej szeroko zakreślony łuk. Tymczasem okazuje się, że taką regularność zniekształcają różne przyczyny. Wśród nich właśnie rozród. Działa on na aktywność żerową wszystkich ryb dość typowo. Ryby dojrzewające do rozrodu zaczynają okazywać wyraźnie zwięk­szone zainteresowanie pokarmem, gdyż ich organizmy domagają się obfitszych dostaw budulca niezbędnego do wytworzenia całej masy komórek rozrodczych (ikry lub mlecza). W rezultacie wiecznie głodne przyszłe tarlaki, a szczególnie sztuki przygotowujące się do tarła po raz pierwszy, stają się łatwym łupem wędkarza. Ilustrując pobudzoną bliskim rozrodem aktywność żerową należy zaznaczyć, że odpowiadający okresowi przed godami odcinek linii krzy­wej (rys. 34) wybrzuszy się ostro w górę, a przynajmniej wzniesie się rozciągniętą falą, co zależy od tego, ile czasu wiosną ryba może prze­znaczyć na przygotowanie się do godów. Na tej właśnie zasadzie gatunki odbywające tarło wczesną wiosną żerują ostro już jesienią oraz nie wstrzymują się od przyjmowania pokarmu również zimą; gatunki późnego tarła wcześniej schodzą z jesiennych żerowisk, zimą zaś obchodzą się bez jadła, bo na odpowiednie przygotowanie mają sporo czasu wios­ną. W czasie samego tarła następuje załamanie aktywności żerowej. Prawidłowość tę często łamią gatunki składające ikrę porcjami, lubiące żerować w przerwach między kolejnymi miotami. Nie jeden wszak raz zdarzało się nam złowić rybę cieknącą mleczkiem, wypełnioną ikrą lub chropawą od tarlanej wysypki. Po zakończonym tarle uczestniczące w nim osobniki zwykle mają krótką pauzę, żeby potem raz jeszcze przystąpić do ostrego żeru. Dla wędkarza zaznacza to się szczęśliwym złowieniem większej ilości wyroś­niętych, choć chudych egzemplarzy. Z wszystkiego co tu zostało powiedziane wynika, że wędkarz, który chce nie tylko skutecznie łowić, ale również dobrze gospodarzyć zaso­bami rybnymi wód, sprzyjać rozrodowi interesujących go gatunków -powinien wiedzieć, kiedy i jaki gatunek odbywa tarło. Istnieją jeszcze dodatkowe, ważne powody naszego zainteresowania tarłem: otóż jego czas oraz warunki, w jakich się odbywa, mogą w sposób bardzo wymo­wny charakteryzować ogólne skłonności, tj. gatunkowe cechy ryby, w tym i jej bodźce zawiadujące zainteresowaniem żerowym przez cały rok. Zależność między miodowym miesiącem i apetytem okazuje się wykra­czać poza ramy weselnych godów i czas bezpośrednio do nich przyleg­ły. Wiosna w rzece. Pod-wpływem ciepła i napierającej wysokiej fali wiosennej w pierwszej połowie marca rzeka pozbywa się lodów. „Na świętego Grzegorza (12 III) idzie zima do morza" - powiada ludowe przysłowie, usiłując powiązać budzący nadzieję i pełen ekspresji fakt zakończenia lodochodu z dość bezwyrazowym kalendarzem astrono­micznym. Tendencja do ozdabiania oschłego, znaczonego cyframi po­rządku dat przez łączenie ich z pełnymi blasku zdarzeniami w przyrodzie jest bardzo wymowna. Rys. 34. Ideogramy rocznej aktywności zerowej płoci, kt niez zimą, oraz suma, ograniczającego czas przyjmować pory ciepłej: a - zaostrzenie głodu przed tarłem, b - spad czasie tarła, c - „górka potarlana Zdaje się, że pod tym względem Słowianie zrobili najwięcej. Nadając np. miesiącom swoje piękne nazwy lutego czy września, prawie do końca rezygnując z nazw wywodzących się od imion łacińskich bogów lub liczebników, kładli fundamenty współczesnej fenologii. Czym jest fenologia? Jest to jedna z dyscyplin naukowych, która bada i opisuje następstwo w czasie różnych zjawisk zachodzących w świecie roślin i zwierząt na kanwie rocznego cyklu przemian. Inaczej mówiąc, są to studia nad kalendarzem przyrody. Swoje spostrzeżenia fenolodzy dołączają do kalendarza astrono­micznego. Czy rezultaty ich pracy mogą być pożyteczne dla wędkarza? Otóż, gdyby opisywali oni wydarzenia zachodzące wokół nas w przyro­dzie, gdyby odnotowywali „widome znaki na ziemi i niebie" i łączyli je z komunikatami o znaczących dla wodnego łowiectwa zjawiskach zacho­dzących w tym czasie w rzece - a w świecie ryb w szczególności - to w takiej sytuacji fenologia umożliwiałaby nam podglądanie tego, co w dowolnie wybranym momencie dzieje się właśnie pod zwierciadłem wody. Byłoby to więc coś w rodzaju deski rozdzielczej z całym systemem czujników-wskażników, jaką ma przed sobą kierowca lub pilot i dzięki której w każdej chwili otrzymuje informacje o silniku bez zaglądania do niego. Taka fenologia - fenologia dla wędkarzy - nie istnieje. Jak dotych­czas możemy korzystać z przyczynkarskich prac S. Bernatowicza odno­szących się do grupy jezior mazurskich, ze spostrzeżeń starych wodnia­ków oraz z własnych obserwacji. Dla przykładu-fenologia tarła. Mniej więcej w drugiej połowie marca, gdy ziemia roztaje na parę centymetrów, zakwita (po leszczynie, prze-biśniegach i śnieżycach) „kwiat szczupaka". Jest on bardzo pospolity, o wielkości wybitnie dorodnej polnej stokrotki, lecz w kolorze żółtym jak mniszek lekarski (tzw. dmuchawiec), z którym też bywa mylony. Rośnie na bezlistnej, grubej i łuskowatej łodydze. Ten kwiatek to podbiał pos­polity (rys. 35). Jego pojawienie się mówi, że na podgrzane zalewiska wyszedł szczupak, aby odprawić wiosenne gody. Uznajmy „kwiat szczu­paka" za pierwszą kartkę fenologicznego kalendarza wędkarzy. Na­stępne - również ze znakami roślin, a w miarę możliwości kwiatów -wyznaczą kolejne etapy wiosennego tarła, tj. porządek, w jakim wstępują na tarliska poszczególne gatunki. Z dokładnym uchwyceniem kolejności są kłopoty, musimy się więc zadowolić podziałem podstawowych gatun­ków na grupy, przydając im - jakby w poetyckiej konwencji Wschodu -znaki wiosny za symbole. Grupa spod znaku podbiału i lepiężnika. W okresie zakwitania podbiału oraz dwu gatunków lepiężnika - różowego (rys. 36) i kutnerowatego, kwitnącego bladożółtymi kwiatami - szczupak rozpoczyna wiosenne gody. Otwiera on wiosenny ciąg na tarliska innych ryb. Kończy rozród, gdy odezwą się godowym wezwaniem żaby trawne i moczarowe, zbiera­jące się nadzwyczaj licznie w nagrzanych bajorkach, oraz gdy w staro­rzeczach przy samym dnie zaczynają się rozwijać pierwsze liście grążela żółtego. Rys. 35. Podbiał pospolity - kwiat godowy szczupaka; dopiero po przekwitnięciu rozwiną się liście Rys. 36. Lepiężnik różowy wraz z popularnym na Mazowszu lepiężni-kiem kutnerowatym, towarzyszą w kwitnieniu podbiałowi i tarłu szczu­paka Grupa spod znaku czarnej olchy i kaczeńca (knieci błotnej). W tym okresie następuje pierwszy liczniejszy rzut tarlany: okonia, bolenia, jazia, jazgarza, płoci, świnki i jelca. Pękanie pąków liściowych czarnej olchy i pierwsze kwiaty kaczeńców dają znak startowy okoniom i jazgarzom, a wydaje się, że również boleniowi. Kiedy już olcha oczyści się z pąkowych łusek i uformuje blaszki liści, zaczynają składać ikrę płocie i jazie, wraz z nimi zaś - lecz na bystrzej­szym prądzie - świnki oraz jelce. W tym czasie nadrzeczne łąki są już żółte od kaczeńców. Ryby spod tego znaku kończą gody w czas zakwitu polnej gruszy i kiedy zielonymi kwiatkami pokrywa się klon. Jak stąd wynika, tarło ich przypada na pierwszą fazę wejścia wiosny, cechującą się rozwiniętą runią traw, ulistnieniem krzewów w ogrodzie i początkiem zielenienia się pierwszych drzew. Grupa spod znaku kwitnących jabłoni, kasztanowców i bzu lilaka. Jest to czas godów sandacza, kiełbia, brzany i leszcza, także certy. Gdy grusze stoją w pełnym kwieciu i kiedy rozpoczyna kwitnienie jabłoń, a za nią kasztanowiec, wtedy w szyku weselnym stają sandacze i kiełbie (trady­cja rybacka w taki sam sposób odnosi sandacza do kwiatu jabłoni, jak szczupaka do podbiału - a więc „kwiat sandacza"?..). Odzianie ogrodów w liliową szatę bzu oznacza, że na pierwsze tarło wychodzi leszcz, który rozkłada swój rozród na kilka etapów (tzw. tarło porcjowe) i kończy go, gdy wykłosi się i zakwita żyto. Wraz z leszczem czas rozrodu ma brza­na. Grupa spod znaku osoki aloesowatej i czarnego bzu. W tym okresie gody wiosenne mają: klenie, ukleje, wzdręgi, krąpie oraz sumy. Czas tarła następuje wtedy, kiedy łan żyta wykłosi się i zakwitnie, a wśród jego źdźbeł pojawi się modry bławatek, zwany także chabrem; gdy na zastoi-skach i starorzeczach zaczynają spływać z dna oraz zakwitać rozety osoki aloesowatej (rys. 37), zaś na stoku zasmużonej przeciekami skarpy zakwitną białe baldachy czarnego bzu. Wszystko to znaczy, że w starorzeczach trze się wzdręga, że w łagodnych przepływach składa ostatnie porcje ikry ukleja i krąp, w samym zaś nurcie kleń, i wreszcie-na wygrzanych, bogatych w roślinność umiarkowanych płyciznach - po­tężny sum. Tarło suma bywa też kojarzone z kwitnącą baldachami kaliną hordowiną, krąpia zaś z bujnym zakwitem łąkowych poziomek. Czas tarła tej grupy zwykle przypada na koniec maja i początek czerwca. Grupa spod znaku lipy drobnolistnej. Godowy korowód zamykają liny i karasie, a scenerią tarła jest margines rzeki - przyrzecza i starorzecza. Początkowi rozrodu obu gatunków, odbywanemu z lekkim wyjściem do przodu karasia, towarzyszy szczyt kwitnienia herbowych roślin poprzed­niego okresu (osoki i bzu lekarskiego) oraz akacji. Jego kulminację zaś wyznacza, zwykle na przełomie czerwca i.lipca, pierwszy zapach kwit­nących lip drobnolistnych. Lipy te (ze złocistym puszkiem w kątach ner­wów na spodzie blaszek liści) mają u nas krewniaczki - lipy szerokolist-ne, kwitnące 7-15 dni wcześniej (biały meszek-kutner pod blaszkami, mszyste cienkie pędy). Lin w starorzeczu, a sum w nurcie zamyka czas wiosny w rzece. W ciągu około 100 dni (między marcowym zrównaniem dnia z nocą, a letnim przesileniem w świętojańską noc w czerwcu), w odwiecznym porządku, jaki wyznacza słońce i rosnąca temperatura wody w rzece, dokonało się coś, co egzaltacja skłania się zwać wielkim misterium przyrody, a co było po prostu dorocznym trudem reprodukcji życia. Jeżeli wiosna okazała się łaskawa, a także jeśli przebiegłość człowieka nie potrafiła dorównać jego chciwości oraz przewyższyć ślepej zaradności natury, plon nowego życia wzejdzie bogato i być może rozpleni się obfitością dorodnych ryb. Od temperatury tarła do temperatury aktywnego żeru. Znaczony kwiatami kalendarz tarła stanowi zaledwie jedną z wielu możliwych nota­tek fenologicznych, orientującą wędkarza w interesujących go wydarze­niach zachodzących wiosną w rzece. Każdy z nas może go naturalnie sporządzić w innej postaci, posługując się innym układem odniesienia, np. zespołem roślin z przydomowego ogrodu lub parku miejskiego, z uprawnych pól, lasu lub ze stawu. Równoczesne zjawiska można też znaleźć w życiu owadów, ptaków lub innych zwierząt. Niezależnie od wyboru, podjęta praca - przyjemna, pożyteczna i jednocześnie będąca kształcącą zabawą - powinna mieć na uwadze cel dalszy: stale dosko­nalony wędkarski kalendarz fenologiczny. Powinien on obejmować nie tylko wiosnę, lecz cały sezon łowiecki i zawierać notatki o wszystkich zjawiskach w przyrodzie, towarzyszących dobremu żerowaniu poszcze­gólnych gatunków ryb. ■ bzu uznajmy ją za Kwiat godo» ,
  • Życie ryb wpisane w skalę termometru

    We wcześniejszych rozważaniach stwierdziliśmy, że ciepło jest regu­latorem rozrodu, ani razu jednak nie uznaliśmy go za jedyny czynnik stymulujący lub hamujący. Wraz z nim bowiem musimy docenić rolę światła, tzn. długość dnia, pamiętać o stopniu natlenienia wody, nie przeoczyć jej chemizmu, jej dynamizmu oraz innych czynników współre-gulujących życiową aktywność ryb. Wszystkie są ważne, jednak pier­wszeństwo przyznajemy ciepłu - jego zmienności przejawiającej się w dużych i małych wahaniach temperatury wody. Do takiego wyróżnienia upoważnia nas założenie, że pozostałe czynniki (z wyjątkiem światła) cechuje w zwykłych warunkach rzeki dość stały i względnie-z korzyścią dla ryb - unormowany poziom. Ciepło natomiast jest kapryśne. Intuicja podpowiada, że reguluje ono nie tylko czynności rozrodcze, lecz i wszys­tkie pozostałe funkcje organizmu ryby, w konsekwencji także łaknienie pokarmu. A to już oznacza chętne branie przynęty! Nie zapominając o tym wszystkim do czegośmy doszli, pójdźmy teraz za myślą, że dobre żero­wanie zależy od termicznej charakterystyki rzeki. Zakresy życia, rozrodu i głodu. Egzotyczny skalar, rybka hodowana w akwarium, szybko ginie przy chwilowym nawet ochłodzeniu wody do 12°C, natomiast północna rybka szczupakowata dobrze przeżywa za­marznięcia. Zdycha ona prawdopodobnie w wodzie podgrzanej do 30°C, podczas gdy nasz karp ginie dopiero przy 40°C. Istnieją więc zakresy życia i śmierci ryb - nieprzekraczalne dla nich bariery cieplne. Należy jeszcze odpowiedzieć na pytanie, czy w zakreślonych przez nie granicach ryby żyją z równą intensywnością? Już wcześniej zwróci­liśmy uwagę na niejednakowe znoszenie przez różne gatunki nagłych zmian termicznych rzeki, na odmienne pod względem ciepłolubności wymagania ryb związane z rozrodem. Wszystko to zdaje się prowadzić do konstatacji, że ryby (każda na sposób właściwy jej gatunkowi) są w dużym stopniu wrażliwe na zmiany temperatury otoczenia i czule na nie reagują. Pozbawione izolacyjnych pokryw oraz biomechanizmów termo-regulacji właściwych ptakom i ssakom pozostają w bezpośrednim, naskórkowym kontakcie z otoczeniem. Ich zmienna temperatura ciała stara się nadążać za termicznymi zmianami środowiska, które mają duży wpływ na wewnętrzne procesy życiowe: zwalniają je lub przyspieszają, niektóre wręcz przekreślają (np. niemożliwość rozrodu karpia w naszych wodach otwartych). Tak więc w najszerszych granicach przeżywalności między temperaturami krańcowymi - letalnymi, jak je zwą biolodzy -istnieją węższe zakresy mniej lub bardziej dla ryb korzystne, a wśród nich także temperatury najkorzystniejsze - optymalne (rys. 38). Logicznie wywiedziony wniosek sugeruje, że owe temperatury, w których granicach ryby są pełne wigoru, zaś ich procesy fizjologiczne 'Górno grór3 ni ca żucia] _ E & °C & Temp* m IV °c Temper, hamąiące m Zycie Zakres zwykłej egzysten c/i Zakres pomyśl­ności ^Temp. optymal. Temp. rozrodu Dolna grani­ca życia "I Temper. -Ąkcyiysu i fi Temper. hamujqce 8 5 :;":ys. 38. Zycie ryb : okresy termiczne bytowej, a w nim IV arła wchodzi cechuje wysokie tempo, nie mają cechy ponadgatunkowej powszech­ności i mogą być dla każdego gatunku nieco inne. Domyślamy się też, że będą one jednocześnie równoznaczne z właściwymi dla tych gatunków optymalnymi temperaturami żeru, tj. z taką temperaturą wody, w której występuje szczyt zapotrzebowania ryb na pokarm (czytaj: na przynę­tę). Prawidłowość naszego wywodu potwierdza nauka. Oto co na rozpa­trywany temat mówi np. prof. Tuszko: „Ryby jako organizmy zmienno-cieplne dostosowują ciepłotę ciała do każdorazowej (aktualnej) tempe­ratury środowiska wodnego. Wszystkie zatem procesy życiowe, jak oddychanie, pobieranie pożywienia, rozmnażanie i inne, są uzależnione od temperatury otoczenia. W miarę obniżania się ciepłoty środowiska poszczególne procesy życiowe ulegają stopniowemu zwolnieniu aż do pewnego minimum. Po przekroczeniu tego minimum następuje śmierć ryby. Tak samo przestają np. żerować powyżej określonej dla każdego gatunku górnej granicy temperatury wody. Zarówno minimum, jak i maksimum jest dla każdego gatunku inne. Pomiędzy temperaturą mak­symalną a minimalną istnieje temperatura optymalna". Wyjaśniając sobie stosunek ryb do środowiska nie rozpatrzyliśmy wszystkich jego stron. Bardzo ważną wśród nich jest wrażliwość ryb na nagłe zmiany temperatury wody, naturalnie w granicach przeżywalności i w zakresie zwykłych zjawisk występujących w łowisku. Spodziewamy się tu rzeczy interesujących. Wiemy np. z własnego doświadczenia, że pochodzące z ciepłego akwarium żywce-karasie w zimnej listopadowej wodzie łowiska szybko zdychają. Ten szok w wyniku temperaturowego udaru zaskakuje nas, ale w końcu godzimy się z faktem, że nawet twardy karaś, kiedy zostanie rozpieszczony w domowych warunkach, nie musi wytrzymywać nagłego spadku temperatury o około 16°C. Czy jednak dużo mniejsza różnica, np. o 2-3°C, ma dla ryb jakiekolwiek znaczenie? Pytanie to pozostawimy na razie bez odpowiedzi, a skoncentrujmy się ńa poszukiwaniu ich optymalnych temperatur żeru. Temperatury dobrego żeru. W tym miejscu powinna się znaleźć tabela poszukiwanych temperatur, oparta wyłącznie o wyniki naukowych eksperymentów i zobiektywizowanych badań. Z różnych przyczyn jest to niemożliwe, m.in. dlatego, że nie wszystkie gatunki łowne cieszą się jednakowym zainteresowaniem badaczy. Poza tym i w przypadku'ryb przyroda piętrzy liczne trudności na drodze jej poznania nawet wtedy, kiedy nauce bardzo zależy na rozwiązaniu którejś z zagadek. W metodę badań nad wpływem ciepła na aktywność pokarmową ryb wprowadzą Czytelnika dwa zrelacjonowane dalej eksperymenty naukowe. W eksperymencie pierwszym poddane obserwacji sandacze kar­miono ukleją. Okazało się, że zależnie od zmieniającej się temperatury wody ryby trawiły zawartość swych żołądków w różnym czasie. W prze­biegu doświadczenia zarejestrowano następujące fakty i zależności: temp. wody (°C) 5 10 15 20 23 czas trawienia (godzin) 257 157 83 45 34 Z tego zestawienia wynikają dla wędkarza kapitalne wnioski. Najbar­dziej oczywiste jest to, że łowiąc sandacze w wodzie wygrzanej do 23 ma się osiem razy większe szanse na sukces, niż przy łowieniu w zimnej, wczesnowiosennej wodzie, zaś pięć razy większe, niż przy temperaturze 10°C. W świetle powyższych wyników skłaniamy się uznać 23°C za poszukiwaną optymalną temperaturę żeru, właściwą sandaczowi. W eksperymencie drugim szczupaki, sandacze i okonie karmiono w wodzie o temperaturze 20°C okoniowym narybkiem. Okazało się, że ten jednorodny pokarm był trawiony przez: 30-centymetrowe szczupaki - w ciągu 25 godzin 30-centymetrowe sandacze i dorosłe okonie - w ciągu 14-16 godzin. Niektóre wnioski wynikające z tego eksperymentu wręcz zaskakują. Okazuje się, że w eksperymencie pierwszym w temperaturze 20°C san­dacz trawił ukleję w ciągu 45 godzin, z połkniętym zaś narybkiem okonia sprawił się trzy razy szybciej, bo w 14-16 godzin. Błąd w metodzie, czy okonki są 3 razy lżej strawne od uklejek? Pytanie brzmi jak żart, a jednak... Zwróćmy uwagę na fakt, że szczupaki w eksperymencie drugim trawiły w ciepłej wodzie o wiele wolniej niż sandacze i okonie. Natomiast z okoniowym narybkiem uwijały się szybciej (25 godzin), niż w takich samych warunkach robiły to użyte w eksperymencie pierwszym i kar­mione ukleją sandacze (45 godzin, tj. o 20 godzin dłużej). Temperatura wody bardziej sprzyja układowi trawiennemu dorosłego okonia i młodzikowego sandacza (30 cm), niż żołądkowi 30-centymetro-wego szczupaka. Wczesnym latem w ciągu doby dwa pierwsze gatunki muszą napełnić żołądki dwa razy, podczas gdy szczupakowi wystarczy uczynić to tylko jeden raz. Stąd wniosek praktyczny: w ciepłej wodzie łowimy raczej okonie i sandacze, a nie szczupaki. Powyższe tak klarowne i budujące spostrzeżenie może nas jednak wprawić w zakłopotanie, albowiem stawia znak zapytania przy pewnym wyrażonym wcześniej przypuszczeniu. Domniemywało ono, że podo­bieństwo termicznych wymogów rozrodczych dwu gatunków powinno pociągnąć za sobą ich podobieństwo w warunkach aktywnego żeru. Tymczasem okoń i szczupak, zbliżone pod względem okresu tarła, różnią się temperaturami optymalnymi i okoń upodabnia się raczej do krewniaka - sandacza. Z eksperymentu 2 wynika jeszcze jeden kłopot dla tych, co chcieliby zbyt prosto tłumaczyć sobie zjawiska zachodzące w świecie ryb. W eksperymencie tym, poza opisanymi już szczupakami, okoniami i sanda­czami, użyto także zupełnie młodych szczupaczków długości około 16 cm. Okazało się, że połknięte przez nie okonki były o wiele szybciej trawione niż przez większe i starsze ryby tego gatunku, a także szybciej niż odbywało się to u sandaczy i okoni. Ostatnie spostrzeżenie naprowadziło nas na myśl bardzo dla wędka­rza ważną. Sugeruje ona, że kiedy szukamy temperatury optymalnej dla gatunku, powinniśmy sobie uświadamiać, czy interesują nas ryby młode, czy dorosłe i zawsze wprowadzać poprawkę na wolniejsze trawienie u ryb starszych. W tej książce orientujemy się oczywiście na te drugie. Z podobnych (jak przedstawione wcześniej) doświadczeń ichtiolo­gów, z rozsianych w naukowej i popularnej literaturze informacji, w końcu z własnych spostrzeżeń, a także rozumowania pośredniego, opartego o analogie i szukającego potwierdzenia w praktyce łowieckiej, wynika tabela 4. Rubryka „temperatura optymalna żeru" doprowadza "hasze rozważania do finału. Jeżeli odzwierciedla ona w sposób prawidłowy zjawiska żerowej aktywności gatunków, to zapewni wędkarzowi łowie­ckie powodzenie. W teorii wędkarstwa spotykamy wiele pewników, w praktyce jednak jest ich znacznie mniej. W związku z tym tabelę tempe­ratur optymalnych potraktujemy nie jako ostateczne rozstrzygnięcie spraw, lecz raczej jako wyjściowe założenie do dochodzenia na własną rękę ważnych łowieckich prawd. Jak ciepła jest woda w rzece? W celu skierowania uwagi na odpo­wiedni gatunek ryby w najwłaściwszym na to czasie wędkarzowi potrzebna jest informacja o aktualnej temperaturze wody w rzece. Może Kwitnienie Gatunek Tarło Temperatura optymalna roślin ryby miesiąc temp. °C żeru °C Podbiał szczupak lll-IV 7-12 10-15 okoń lll-IV 8-15 14-18 boleń lll-IV 9-12* 12-18* Czarna ol- jazgarz IV-V 9-16* - cha i kacze- płoć IV-V 10-12 12-18 niec jaź IV-V 10-12* 11-16* świnka IV-V 12-15* 14-18* jelec IV-V 10-15* - kiełb V 12-15* - sandacz V 14-18 15-19* 18-23* Jabłoń, ka- leszcz V-VI 13-18 10/17-23/ 28** sztanowiec, bez lilak brzana V-VI ok. 14 15-17* 20* certa - rzeki podkarpackie - rzeki pomorskie - 17-18 14-15 15-20* kleń V-VI 15-18* 15-20* Osoka alo-esowata i czarny bez ukleja V-VI 15-20* - wzdręga V-VI 18-20* - krąp V-VI 18-20* 17-23* sum VI 19-22 10/20-25/ 28** Tabela 4. Ustalone doświadczalnie oraz przypuszczalne temperatury optymalne ryb łownych (wg różnych źródeł) Kwitnienie roślin Gatunek ryby Tarło Temperatura optymalna zeru °C miesiąc temp. °C Lipa drob-nolistna karaś VI-VII 16-18 18,6 karp VI-VII 18-20 10/20-24/ 28** lin VI-VII 20 12/20,3/28** - miętus Xll-I 0 niskie temp. węgorz - - 10/18-20/ 25** * Domniemania autora. **Liczby poza nawiasem oznaczają temperatury graniczne żeru. ją oczywiście łatwo uzyskać, choćby za pomocą zwykłego termometru, jakiego używają matki do przygotowania kąpieli dla niemowląt. Mierzenie tak prostym sposobem nie zawsze jednak bywa możliwe. Czasami też tradycjonalizm gotów je uznać za czynność ośmieszającą. Wyjściem z tej sytuacji - gorszym, ale wygodnym i od biedy wystarczającym - jest posłużenie się wykresem zamieszczonym na rysunku 39. Obrazuje on w najogólniejszej postaci przebieg zmian temperatur w polskich rzekach nizinnych w ciągu roku. Po tabeli optymalnych temperatur żeru wykres ten stanowi drugą ważną informację, która pozwala wędkarzowi odpo­wiednio koncentrować łowiecką uwagę, właściwie planować wyprawy. Jak robić z niego użytek, zostanie bliżej wyjaśnione w rozdziałach poświęconych gatunkom ryb łownych. Regularny łuk wykresu podoba się i...niepokoi. Wiemy bowiem dobrze, że w naturze żaden proces, nawet bardzo prosty, nie przebiega tak gładko i kształtnie. Toteż gdyby wykres ten wyznaczył rysik termografu, jego linia nie byłaby regularna, lecz rozfalowana, skacząca, nerwowa. Pokazywałaby różnice temperatur nie tylko na przestrzeni dekad czy tygodni, ale notowałaby również zmiany termiczne zachodzące w rzece w ciągu doby. Mogą one być niespodziewanie wysokie i sięgać kilkunastu nawet stopni! Zastanówmy się, jak reaguje na nie organizmryby i jak to się odbija na jej kondycji żerowej? Pytanie postawione już wcześniej, choć nieco inaczej sformułowane, znowu przywołuje na myśl karasia drętwiejącego z zimna. Ale czy ryba może również „omdlewać" wskutek udaru ciepła? Intuicja skłania nas, aby odpowiedzieć na to pytanie pozy­tywnie. Tak jest w istocie - ryby są bardzo wrażliwe na niewielkie nawet zmiany temperatury wody. ''3^ * f 1 1 l 1 1 1 1 y s i i i i i i i i i / / / / —t / / / / ••""'i'"" -..^ / / / 1— / / / i / / / K J W-" _„/ / // III W V VI VII VIII IX X XI Rys. 39. Wykres o dużym znaczeniu dla wędkarza - charakterystyczne temperatury polskich rzek nizinnych: 1 - temperatury średnie, 2 - tem­peratury minimalne, 3-temperatury maksymalne (wg Gołka za Starma­chem) Pozatermiczne czynniki a powabność przynęty. Natura nie zamyka swych tajemnic na jeden tylko zamek, dlatego żeby je odkryć nie wystar­cza jeden uniwersalny klucz. Nie jest nim więc i czynnik termiczny, choć jego znaczenie w dotarciu do sekretu rybiego apetytu jest pierwszorzęd­ne. W związku z tym może się zdarzyć, że wędkarz skorzysta z właściwej 3- Wędkarstwo rzeczne 20 15 10 5 temperatury wody w rzece i nastawi się na właściwy gatunek ryby, a szczęście mimo to zawiedzie. Równie dobrze jednak można oskarżać wodę o jałowość, ryby o złą wolę, albo szukać uzależnień ich apetytu od ilości plam na słońcu. A wszystko dlatego, że ryba omija przynętę. Każde z takich tłumaczeń przyjmuje za wyjściowy pewnik, że wędka jako narzę­dzie jest instrumentem absolutnie niezawodnym, a wędkarz doskonałym jego operatorem. Ryba bierze, więc żeruje; nie bierze, więc nie żeruje -oto schemat rozumowania. Nie uwzględnia ono przecież kilku innych stron zagadnienia, a mianowicie nie pyta, czy wędkarz: #zarzucił wędkę we właściwym łowisku, prawidłowo uwzględniając okresowe oraz dobowe przemieszczenia się ryb, 0 łowił w najwłaściwszej dla danego okresu porze doby; czy nie zasa­dził się z wędką w dzień, kiedy dany gatunek przestawił się prawie wyłącznie na żer nocny, ©stosował najwłaściwszą dla danego okresu przynętę? Właściwe dla okresu łowisko, właściwa pora doby, właściwa dla okresu przynęta... Zauważmy, ileż to kardynalnych błędów (poza nie­właściwym zachowaniem się wędkarza na stanowisku, poza odstrasza­jącą konstrukcją wędki, złym zawieszeniem przynęty) może popełnić wędkarz niesłusznie odsądzając ryby od apetytu. Dlatego uznajmy za prawdę, że okresowy zanik tzw. szczęścia wędkarskiego zależy często od nas samych. Wynikać zaś może z przeoczenia lub zlekceważenia krótkotrwałych zjawisk lub czynników okresowych, które również-obok ciepła i światła - wpływają na natężenie'lub osłabienie żerowania ryb albo wpływają na zmianę sposobu, w jaki żerowanie się odbywa. Jednym z tych zjawisk-czynników jest pokarm okresowy. W tym miejscu trzeba powiedzieć, że ryby są jakby wyzute ze skłonności do delektowania się. Poszczególne ich gatunki mają po prostu swój po­karm główny, któremu dają pierwszeństwo przed innymi (również przed wymyślnymi przynętami), którego wytrwale szukają i który im naj­lepiej smakuje. Na przykład dla bolenia pokarmem głównym są ukleje i jeżeli tylko będą mu one dostępne, to chyba nie zapragnie innej zdobyczy w celu urozmaicenia menu. Nie zawsze jednak ryby mogą w ciągu całego roku zdobywać ten sam pokarm. W rzecznej toni następuje ustawiczna wymiana dominujących gatunków zwierząt wchodzących w skład bazy żerowej, pojawiają się masowo wspomniane już pokarmy okresowe, odgrywające w swym czasie rolę pokarmu głównego. Ryby korzystają z nich, lekceważąc często najsmakowitsze (w wyobraźni wędkarza) przy­nęty, wymyślne „kanapki" i anyżkowe przyprawy. Gdybyśmy jednak znali pokarmy okresowe interesujących nas ryb i umieli je zdobywać oraz stosować, wtedy udałoby się nam w znacznym stopniu zredukować nie­powodzenia, odkrywać ryby tam, gdzie wędka wyposażona w niewłaś­ciwą przynętę martwo tkwi całymi godzinami. Znaki pisane na wodzie, w powietrzu i na ziemi. Wedłgu powszech­nego przekonania łowieckie powodzenie (poza szczęściem lub pechem) zależy w pierwszej kolejności od warunków meteorologicznych. Zasad- ność tego potwierdza w pewnej mierze doświadczenie, ale też wiele w nim pogodowego fatalizmu albo przeoczeń innych zjawisk zachodzących w środowisku; wśród nich-zjawisk krótkotrwałych, okresowych, lecz nie bez znaczenia. Nie lekceważy się w tej książce tych ostatnich, zaliczając do nich i zjawiska pogodowe, choć - jako bardziej zdarzeniowe niż pro­cesowe - siłą rzeczy muszą zająć miejsce po czynnikach podstawowych (tlen, ciepło, światło, ruch wody itd.). Obserwując świat przyrody staramy się wszelkie zjawiska zauważać w szerokim zakresie, wykrywać zależności między nimi a reakcjami ryb. Dla skonkretyzowania przedmiotu rozmowy wymieńmy kilka grup zja­wisk, których wędkarz nie powinien przeoczyć. Zjawiska związane ze stanem wody: mierny i od dłuższego czasu ustabilizowany poziom wody; stały, wybitnie wysoki lub stały, wybitnie niski poziom wody; długotrwały stopniowy przybór lub taki sam spadek; mały szybki przyborek- reakcja rzeki na gwałtowne opady atmosfe­ryczne; wzrastająca lub malejąca wielkość dobowych wahań termicznych; napływ wody w pewnym stopniu odtlenionej (np. z torfowisk); nietypowo wysoki stopień nagrzania wody lub nietypowe jej schło­dzenie; stopniowo podnosząca lub obniżająca się temperatura wody; • mętny stan nurtu, wzrastanie zamącenia lub jego klarowanie się. Zjawiska lub stany meteorologiczne: ciśnienie baryczne, zachodzące w nim zmiany, ich kierunek i tem­po; temperatura powietrza, jej odchylenia od normy, ustabilizowanie lub zmiana (zmiany stopniowe, gwałtowna fala upałów lub chłodów); anomalia w stanie naelektryzowania atmosfery (napięcia przed burzą); wiatr jego kierunki, wilgotność (pochodzenia lądowego lub morskie­go), temperatura, siła i zmiany; przejrzystość powietrza, operacja słońca (zamglone słońce, „białe niebo"); zachmurzenie i rodzaj chmur, przejścia frontów atmosferycznych; charakterystyka nocy (temperatura, faza i jasność księżyca oraz gwiazd, opady, zjawisko rosy); opady, ich natężenie, długotrwałość, kierunek przesuwania się chmur deszczowych; • długotrwałość panowania określonej pogody. Zjawiska zoologiczne i botaniczne: masowa rójka owadów w otoczeniu rzeki (chrabąszczy, sosnówek, polnych koników, gryczaków i innych); masowa rójka owadów wodnych (wzloty jętek, muchówek, chruści­ków, meszek) albo pojaw innych zwierząt ze środowiska wodnego (tarło minoga, wylęg rybek, małe raczki i żabki); pojawienie się w dużych ilościach larw owadów w wodzie lub w materiale dna (chruściki, wyrośnięte jętki, larwy bytujące w mule); pojawienie się w rzece określonych roślin pokarmowych (np. pod­czas żniw, pojawy glonów itp.). Wymienione zjawiska okresowe mają swą dynamikę. Najpierw zatem odkrywamy dość subtelne przejawy ich nadchodzenia, potem objawy się natężają, zjawisko osiąga kulminację, a w końcu stopniowo wygasa. Sprawą wędkarza jest umieć obserwować skutki oddziaływania właśnie poszczególnych faz, gdyż często np. zapowiedź burzy lub godziny tuż po przejściu nawalnego deszczu znaczą dla pomyśfnego łowienia więcej niż same zjawiska. Wędkarze z prawdziwego zdarzenia powinni orientować się w kierun­kach spływu mas powietrza, wiedzieć co przynoszą ze sobą i jak reagują na nie apetytem ryby. Nad środkową Europę i Polskę napływa 6 nurtów mas powietrza (rys. 40). Rys. 40. Kierunki spływu mas powietrza nad środkową Europę i Polskę (wg Radomskiego); siedem jego nurtów, a każdy we właściwy sobie sposób odbija się na pogodzie w kraju oraz na wędkarskim powodze­niu Powietrze arktyczno-kontynentalne napływa jako zimne, suche i czyste; wiosną i jesienią powoduje przymrozki. Powietrze arktyczno-morskie napływa do nas z obszarów morskich między Grenlandią a Spicbergenem. Nad Atlantykiem nawilgaca się i ogrzewa, żeby w lecie - po poprzedzających go ciepłach - wynosić wysoko chmury kłębiaste i deszczowe, powodować przelotne opady burzowe i gradobicia. Zimą przynosi pogodę jasną i mroźną. Powietrze polarno-morskie, podgrzane od wód Atlantyku, niesie ocieplenie i odwilż; w lecie - pogodę raczej chłodną, pochmurną, z moż­liwością opadów i burz. Powietrze zwrotnikowo-morskie napływa jako ciepłe i wilgotne; charakteryzuje się dużą zmiennością, rodzi chmury kłębiaste, ulewy i burze. Powietrze zwrotnikowo-kontynentalne jest charakterystyczne dla ciepłej pory roku. Formuje się nad nagrzanymi lądami i napływa do nas jako ciepłe, suche i zapylone pyłem pustyń, co odbija się w barwie nieba i słońca. Może wytwarzać prądy wstępujące, prowadzące do powstawa­nia chmur kłębiastych niosących gwałtowne deszcze przelotne; zwykle jednak powoduje upały. 6. Powietrze polarno-kontynentalne formuje się nad wschodnimi obszarami Eurazji. W zależności od stopnia nagrzania kontynentu może ono nieść wysokie temperatury, a niebo jest wtedy spłowiałe od mikro- pyłów; przy znacznej wilgotności niebo jest pochmurne, przynosi prze- lotne opady i burze. Poszukiwanie znaków wędkarskiej pomyślności na wodzie i niebie przywiodło myśl ludzką na powikłane ścieżki astrologii, tj. prognozowania o wędkarskim szczęściu według sytuacji ciał niebieskich. Stąd zrodziły się różnego rodzaju kalendarze - księżycowe i słoneczne. Jak się do nich ustosunkować? Oczywiście, zajmująca to sprawa czytać w ciałach nie­bieskich, wolno w nich widzieć sprężyny napędowe ludzkich losów i rybich apetytów, tylko że przed opanowaniem tej sztuki warto się wcześ­niej nauczyć rozpoznawać bliższe nam i rybom znaki ziemskie, pisane na lądzie i w wodzie, w powietrzu, nad rzeką i na jej brzegach. Dlatego zdrowe poczucie rzeczywistości podpowiada, że zamiast studiów węd-karsko-kosmologicznych lepiej podjąć pracę, która byłaby jednocześnie relaksem, kształcącą rozrywką i pożytecznym wykorzystaniem czasu. Jej celem byłby „Notatnik wędkarski", gromadzący spostrzeżenia doty­czące miłej nam rzeki i darzonych sympatią ryb. Wszak tyle cennych doświadczeń rozmazuje się wskutek ich nieprzemyślenia, tyle ulotnych, a ważnych obserwacji gubi się i murszeje w bałaganie pamięci. Nie zastąpią wędkarskich lektur, obserwacji i doświadczeń pozaziem­skie kalendarze, świadczące wątpliwe usługi leniwym chęciom i pasyw­nej myśli, brakowi zainteresowania przyrodą, niedostatkowi bystrego patrzenia i zdolności kojarzenia zauważonych zdarzeń.


lont Visco do kupienia w sklepie www.strzaly.pl