A A A

Charakterystyka gatunku

Portret uogólniony. Płoć {Rutilus rutilus L.) jest typową przedstawi­cielką ryb karpiowatych o srebrnej, zwartej łusce. Wyróżniają ją czer­wone tęczówki, szara płetwa ogonowa, muśnięta rozrzedzoną czerwie­nią, gorąco czerwone płetwy parzyste oraz taka sama odbytowa. Ładna jest płoć - wręcz upostaciowanie dobrej elegancji i prostego wdzięku. Sądząc po kształcie ciała tej ryby, nie należy ona w sposób jednoznaczny ani do strefy dna, ani do przypowierzchniowej (rys. 71). Jest dość kor­pulentna, robi wrażenie ryby silnej, ale niezbyt zwrotnej i bystrej. Gdyby­śmy przy takiej budowie ciała chcieli ją zaliczyć do jednego z siedlisk, to nie byłyby dla niej ideałem bystre rzeki, otwarte tonie, ani gąszcz pod­wodnej roślinności. Raczej coś pośredniego między nimi. Nie znajdziemy w płotce odrobiny z wyposażenia agresora. Wszystko razem składa się na obraz ryby spokojnej i nienapastliwej, która raczej sama może być przedmiotem napaści. Ryba ta, na oko zupełnie bez­bronna i bez wyraźnego adresu, przy bliższym poznaniu zaskakuje swą witalnością, twardą odpornością na przeciwieństwa losu, co odnosi się nie tak do pojedynczych egzemplarzy, jak do całego gatunku. Dziwne, że Francuzi nie porównali jej dotąd z kobietą - słaba, a niezniszczalna! Okazuje się, że ta delikatna z pozoru istota zamieszkuje wody prawie całej Europy, z wyłączeniem krajów iberyjskich i części śródziemnomor­skich. Sięga daleko w chłodne rejony naszego kontynentu, znają ją także wielkie obszary Azji. Swym eurazjatyckim zasięgiem prawie dorównuje brutalnemu szczupakowi. Za siłą ekspansji geograficznej idzie bez wątpienia imponująca siła zdobywcza wobec różnego rodzaju siedlisk. Znajdujemy ją więc w rze- Rys. 71.Płoć - flegmatyczna ostrożnisia (na tle uklei) kach od dolnej krainy lipienia, gdzie spotyka się z pstrągiem i lipieniem, az po słonawe wody przybrzeżne Bałtyku, gdzie zawiera znajomość z płas-tugami; zadomowiła się i występuje licznie w wielu jeziorach i stawach, z wyjątkiem jezior wysokogórskich i karasiowych sadzawek. Pisze o niej Sakowicz: płoć w porównaniu z karpiem może się lepiej przystosować do znacznie różniących się środowisk. Ta cecha daje płoci znaczną przewagę nad innymi gatunkami i jest przyczyną opanowywania przez nią szeregu zbiorników". Na czym polega siła płoci? Po pierwsze, w przeciwieństwie do karpia, jest ona na swym terenie autochtonką. Po drugie - i w tym kryje się chyba większa część prawdy-stanowi przypadek jakiegoś uderzającego śred-niactwa, jakiejś dobrze zrealizowanej uniwersalności. W odróżnieniu od wielu innych gatunków ryb, z pozoru bardziej silnych i dzielnych, lecz wąsko wyspecjalizowanych i o jednokierunkowych talentach (jak pstrąg, lipień, brzana czy kleń), płoć przeciwstawia niedogodnościom losu i licz­nym wrogom swoje zwycięskie średniactwo, bytowy oportunizm, goto­wość do zgody z warunkami życia panującymi w różnych krainach i siedliskach. Zmysły i umiejętności. Ważnym świadectwem przygotowania ga­tunku do życia są narządy zmysłu. Pod tym względem płoć nie należy do ubogich. Wyłącznie za pomocą linii bocznej, bez udziału wzroku, potrafi ona łowić malutkie dafnie. Ma też zdolność słyszenia (właściwość kar-piowatych), a poza tym dobrze widzi, wykazuje się wrażliwym smakiem i węchem. Z tymi ostatnimi cechami wędkarz liczy się specjalnie. Przyjrzyjmy się teraz części twarzowej i pyskowi płotki oraz porów­najmy z ukleją (rys. 72). Z miejsca zauważamy, że pyszczek płoci jest stosunkowo mały, nawet odpowiednio mniejszy od uklejowego, że jest przedni z lekką skłonnością do spodniego. Jego przeznaczeniem jest pobieranie drobnych (zapamiętajmy to) kęsów. Porównując dalej, od razu narzuca się kolejne spostrzeżenie, że znów odpowiednio mniejsze oko płoci osadzone jest znacznie niżej, w stosunku do linii grzbietu, niż oko uklei. Oznacza to (i o czym koniecznie trzeba pamiętać w czasie łowie­nia), że płoć, w przeciwieństwie do uklei, chętnie podejmuje pokarm z dna i z poziomu oczu; że w mniejszym stopniu okazuje zainteresowanie pokarmem na poziomie wyższym, a prawie żadne tym, który znajduje się na powierzchni wody. Następną różnicą w budowie głów obu gatunków jest różne oddalenie oka od końca pyska. Zauważamy mianowicie, że ukleja patrzy wyraźnie dość daleko przed siebie, podczas gdy płoć, z powodu dużego zbliżenia oczu do warg, jakby patrzała znacznie bliżej, gdzieś „na koniec nosa". W porównaniu z pierwszą, lornetującą dalekie przedpole, druga kojarzy nam się z krótkowidzem czytającym bez okula­rów. Obserwując płoć w czasie żerowania i porównując ją z kolei z kiełbiem zauważymy, że i tym razem zachowuje się ona odmiennie. Otóż kiełb chwyta podany mu żer z krótkiego, lecz zdecydowanego podejścia i pobiera go raptownie. Natomiast płoć, dostrzegłszy jadalny być może kęs, wolno podpływa, zatrzymuje się i przez moment wyraźnie go ogląda -kontroluje okiem, a może i węchem. Jeśli wynik oględzin okaże się zachęcający, zbliża pysk do pokarmu, na chwilę chwyta go i znów wypu­szcza - kontroluje smakiem. Nie jest łapczywa! Mimo że żyje w gromad­kach, nie obawia się specjalnie konkurencji. Dopiero po posmakowaniu żeru podejmuje ostateczną decyzję. Podjąwszy pozytywną, chwyta kęs już pewnie i niespiesznie z nim odchodzi, pożerając go w tym czasie. Tak zachowuje się płoć, kiedy ma do czynienia z żerem nietypowym dla środowiska, np. przynętą. Żer typowy, jej chleb powszedni, zbiera bez większych ceregieli, choć z właściwym sobie opanowaniem. Podobnie postępuje z karmą, do której przyzwyczaił ją wędkarz zanęcaniem. Uogólniając spostrzeżenia wyniesione z oględzin i obserwacji ryby stwierdzamy, że tym razem mamy do czynienia z innym typem, z innym temperamentem oraz innym stosunkiem do pokarmu, niż w przypadku ryb poznanych wcześniej. Na tej podstawie, możemy się domyślać, że płoć będzie brała przynętę w małych kęsach, delikatnie i z rozwagą, wybiórczo i z pewną flegmą, na końcu zaś dość pewnie; że płoć to dostojne sma-koszostwo; że - na dodatek - duża płotka to wyostrzona czujność. Takich ryb nie będzie umiał łowić wędkarz lekceważący je... Zaryzykujmy kon­trowersyjne w tym przypadku słowo „osobowość". Czy płoć jest wzrokowcem? Chyba tak. Karpiowate o srebrzystej łusce mają wzrok niezły, liczymy się więc i z jej umiejętnością spostrze­gania. Na pewno rozróżnia barwy; wabią ją kolory ciepłe między żółcią i czerwienią. Kolor to jednak tylko wabik lub straszak. Ważniejszymi cechami żeru jest zapach, a szczególnie smak, na który ryba ta, jako Poziom grzbietu Rys. 72. Odmienność siedliskowych przystosowań płoci i uklei da się odczytać z odmienności ukształtowania ich głów; z lewej płoci, z prawej-uklei typowo karpiowata jest szczególnie uczulona. Co prawda ludzka docie­kliwość nie potrafi wtargnąć zbyt głęboko w zmysłowe doznania ryb, wiadomo jednak, że liczne karpiowate są wysoce wrażliwe nawet na ślady smaku słodkiego i słonego, a znacznie mniej na gorycz. Ukrywa swe tajemnice również zmysł węchu. Prymitywna budowa rybiego nosa zdaje się zaprzeczać jego wysokiej wrażliwości, obserwowane zaś fakty świadczą o czymś wręcz przeciwnym. Wiemy np., że funkcjonuje on świetnie w przypadku ryb mających zwyczaj żerować głównie w nocy. Choć płoć do nich nie należy, to przecież pracowicie i często żeruje w gęstym już mroku. Wyciągnijmy stąd wniosek, że i węch, we współdzia­łaniu z innymi zmysłami, świetnie jej służy. Smak, barwa i zapach przynęty zasługują na uwagę i eksperymenty wędkarzy, w praktycznych poczynaniach lepiej jednak liczyć na natural­ne, skromne niż na wyrachowane skłonności ryb. Nie sądźmy na sposób ludzki, że płocie mają swe ulubione aromaty lub odczuwają tęsknotę za nieznanymi sobie woniami. Jeżeli jednak, przez dłuższe zanęcanie odpo­wiednio zaprawioną karmą, dojdziemy do tego, że ryby będą kojarzyć niezwykłe w ich środowisku zapachy i barwy z korzystnymi wrażeniami smakowymi, to i odpowiednie zapachowo-kolorystyczne spreparowanie przynęty może przynieść dobre rezultaty. Powtórzy się bowiem zjawisko znane z eksperymentu Pawłowa, w którym pies zaczyna wydzielać ślinę na dźwięk dzwonka, gdyż nauczono go kojarzyć sobie ten głos ze sma­kiem np. kiełbasy. Dzwonek nie zastąpi kiełbasy, a w przypadku płoci woń anyżku czy wanilii nie uczyni smaczną złej przynęty; może co najwyżej, na zasadzie tresury, podniecić łaknienie. Poszukując aromatyczno-smako-wych zapraw do wędkarskich ciast i past (bo o nie przecież głównie chodzi) doceniajmy naturalne i bardzo dla ryb atrakcyjne walory takich dodatków, jak jętki czy ochotki. Pokarm płoci. Chcąc poznać zwierzę, zoolog bada zawartość jego żołądka. My również, co prawda wolni od naukowych popędów, nie jeden raz zaglądaliśmy płociom w trzewia i zawsze stwierdzaliśmy tam obec­ność zielonej treści. Czyżby płoć była roślinożerna? Tak właśnie kwali­fikuje ją np. Starmach: „Płotka ... zjada młode pędy roślin i poroślowe glony, szczególnie okrzemki. Połyka także glony planktonowe, gdy roz­winą się masowo, a także brunatne kożuchy sinic. Równocześnie jednak w skład pokarmu wchodzą liczne drobne zwierzęta żyjące wśród roślin, a dla starszych roczników także małże i ślimaki". Ważna to informacja. W wędkarskim rozpoznaniu wiąże ona płoć z roślinnością wodną nie tylko w czasie rozrodu, lecz w sposób stały; one są jej bazą bytowo-pokarmową! Odnotowując ostro w pamięci roślino-lubny charakter naszej bohaterki, sięgnijmy po jeszcze jedną opinię o niej: „Pokarm płoci jest bardzo urozmaicony. Składa się on z drobnych zwierząt wielu gatunków, z roślin wodnych ... To, co zjada, zależy prze­ważnie od wieku zwierzęcia oraz od właściwej dla pory roku podaży pokarmowej. W ogólnym rozrachunku w pokarmie płoci przeważa ele­ment zwierzęcy" (Oeser). Nieco różnią się przytoczone tu opinie. Dla wędkarzy nie jest jednak ważne, który z pokarmów przeważa w menu płotki. Wystarczy widzieć, że rośliny znaczą dla niej ogromnie wiele, że interesują ją oba rodzaje pokarmu oraz, na co zwraca uwagę Oeser, że w jej życiu dużą rolę odgrywa zmienność pokarmowa uzależniona od pory roku i od wieku ryby. Za tą zmiennością trudno wędkarzowi nadążyć. W pewnym sensie pomaga mu sama przyroda, podając jętkę czy chruścika wtedy, kiedy masowo pojawia się w rzece. Pokarmy roślinne zaś, różne ciasta i ziarna (czy barwić je na zielono?) ważne są przez cały ciepły sezon.